gry crpg, a nawet nieco więcej
Blog > Komentarze do wpisu
Goodbye Mr. Thorton (2)
Powtórzę. Alpha Protocol jest przeciętną grą akcji i równie przeciętną skradanką. Jest za to bardzo dobrym rolplejem i przede wszystkim rolplejem, na co wskazuje zresztą podtytuł The Espionage RPG. Ten podtytuł dopisany był jednak drukiem na tyle małym, że znakomita większość recenzentów go nie zauważyła robiąc z siebie idiotów. Zadziwiające jest to, że w dobie ekscytacji "filmowym" systemem dialogów dla analfabetów, z którego zasłynął Mass Effect, rolę atramentu sympatycznego przejęła funkcja zmniejszenia czcionki, co dobitnie zaświadcza o kondycji recenzentów. Oceniając grę jako szpiegowski cRPG, całość jawi się dość przekonująco, a na kilka dość oczywistych wad, jak na cRPG przystało, co należy i trzeba akcentować, przymykam oko. I pewnie dlatego Alpha Protocol przyniosło mi sporo dobrej zabawy, którą powtórzyłem raz, a zrobię to ponownie za czas jakiś. O ilu tytułach mógłbym tak napisać? Niewielu, bardzo niewielu. Z uwagi na brak czasu i porę roku, co chciałem na ten temat napisać, sączę niewielkimi partiami. Druga poniżej.

Yancy Westridge, szef Protokołu Alfa, stwierdził, że nieważne są wybory, ważne są ich efekty. To nie były tylko słowa, to największa wartość, którą niesie ten tytuł. Oczywiście warto pamiętać o umiarze. Każdy kto przeszedł przynajmniej dwukrotnie AP wie, że to poczucie w dużym stopniu jest iluzją. Napomknę tylko, że Ken Rolston, jedna z najtęższych głów w branży gier, opuścił szeregi Bethesdy podczas prac nad Oblivionem, stwierdzając, że interaktywność w grach, na obecnym etapie ich rozwoju, to fikcja. Warto o tym pamiętać i zwrócić uwagę na ten aspekt AP, bo jeśli K. Rolston ma rację, a jestem o tym przekonany, to jesteśmy świadkami jednego z najwdzięczniejszych pokazów iluzji, którego chyba sam Houdini by się nie powstydził, a ludzie z BioWare zdecydowanie powinni uczyć sie od kolegów zza miedzy.

Cała rzecz sprowadza się do tego, że twórcy AP dali graczom poczucie ciągłego wpływania na przebieg gry, choć w istocie, jeśli spojrzeć na jej całość, były to mikrowybory, które nie wywracały historii do góry nogami. Aby jednak do tego dojść, trzeba zagrać w AP przynajmniej dwa razy. Nie dziwię się temu, Obsydianowi Chłopcy to weterani i deweloperzy niezależni. Stać ich było na forsowanie ekscentrycznych konceptów, choc niosło to za sobą duże ryzyko. Ryzyko, które, niestety, ich dopadło. Na czym owe ekscentryczne pomysły miałyby polegać? Rzecz banalnie prosta.

Primo, wybór musi coś znaczyć w konkretnych warunkach, a nie być po prostu wyborem A, B lub C, który w istocie graczowi wisi i powiewa.

Secundo, każdy wybór musi pociągać za sobą konkretne skutki, często wykraczające poza linię podziału na dobre i złe, jakby nie istniał kolor szary.

Tertio, wybór nie może grać wyłącznie na emocjach.

Rozwinięcie tego wątku pozwolę sobie odłożyć na kolejny wpis.

Niestety, przeglądając recenzje, a niektóre z nich sekowały wręcz grę, po raz kolejny stwierdziłem, że istotniejsza dla wielu recenzentów okazała się strona graficzno-zręcznościowa, wszak AP miało być szpiegowską grą akcji. Wspomniane ekscentryczne pomysły w zakresie wyborów są logiczne, tyle że się nie sprzedają. Wystarczy AP porównać do gier BioWare. Pomijając fakt, że Kanadyjczycy mogą liczyć na znaczny rabat w ocenach, kampania reklamowa Dragon Age: Origins była o wiele sensowniejsza z biznesowego punktu widzenia. Nikt nie próbował przekonywac graczy, że DA:O to gra akcji, bo na pierwszy rzut oka wyglądało to na fałsz. Wielki Elektronik i Bioware postawili więc na seks i przemoc, w myśl starej zasady, że płyny krążące w ludzkim ciele najlepiej sprzedadzą każdy produkt. SEGA zadecydowała inaczej i był to błąd.

Fakt, Obsidian nie poradził sobie z silnikiem Unreala, gra ma sporo niedoróbek, agent Thorton, skradając się, przypomina grzybiarza wypatrującego prawdziwków w leśnym runie, a sekwencje, w których trzeba sięgnąć po broń, nie podnoszą ciśnienia jak w przypadku rasowych FPS-ów. Tylko co z tego? Niestety, wygląda na to, że recenzenci są odporni na marketingowe zabiegi w stopniu nie większym niż rzesze gracze, a to jest już smutne.

 

SEGA zdecydowała się na reklamowanie AP jako szpiegowskiej gry akcji, więc z tego grę Obsidian rozliczyła większość oceniających. I wyszło jak wyszło, zarówno ze średnią na Metacritic, jak i wielkością sprzedaży rzędu 700.000 egzemplarzy. Wygląda na to, że AP kupili przede wszystkim ci, którzy znają się na rzeczy i potrafią docenić to, co naprawdę dobre, a nie sugerują się gustami panów recenzentów, którzy mają to do siebie, że w znaczącej większości oceniają grę po godzinie grania, a jakikolwiek stopień skomplikowania doprowadza ich do szewskiej pasji. Inną para kaloszy są ci, którzy oceniają gre przez pryzmat legendarnego już "subiektywnego spojrzenia". Sztandarowym przykładem tego nurtu była recenzja Wiedźmina zamieszczona przez The Escapist, której autor wyłączył Witchera po bodaj 7 godzinach gry, bo mu się przedstawienie kobiet w grze nie podobało, a poza tym Geralt z Rivii to szowinista, dziwkarz i zdecydowanie niepoprawna politycznie postać. (CDN)

czwartek, 19 sierpnia 2010, nef.the.grey

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: Link87, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/08/21 10:16:22
Recenzenci lepsze gry szmacili, lepsze RPGi dostawały od nich po plecach, dużo ciekawsze omijali, obniżali im oceny za wymyślone wady itd. Pisz co fajne w Alphie zamiast po raz 1023712986414 jęczeć to samo, albo zatrudnij się w jakimś piśmie, czy portalu.
-
Gość: Link87, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2010/08/21 10:27:45
Aha przeczytałem notke o bondzie - nie masz pojęcia o czym piszesz, a na innych warczysz o to samo. Nie bierzesz pod uwagę gier na konsole, wymyślasz bzdurne rzeczy jak "ukonsolowienie" (chyba umasowienie chodzi po głowie, a DA z tym, czy bez tego jest papką), nie badasz do końca tematów o których piszesz (jak Bond) ... Lubię sporo wpisów z Twych blogow, ale jesteś niespójny - albo się doedukuj, albo skończ przynudzać o złych recenzentach zawsze bo wracać się odechciewa. Mimo to, czyta się miło, pozdrawiam i czekam na dalsze notki o Alphie !
-
bioforger
2010/09/14 16:18:44
Po pierwsze: Komentarz powyżej jest powalający. "Ty taki, siaki i owaki, piszesz bzdury! Ale poza tym, to miło się czyta, buziaki!" ;) Nie kasuj kwiatka pod żadnym pozorem!

Po wtóre: Alpha Protocol. Przyznaję, że Twoja opinia i kilka innych podbudowuje mnie. Kupiłem grę w momencie premiery i po przejściu wstępu oraz kawałka pierwszej misji odłożyłem na półkę. Mnie jednak przeszkadzała prymitywna mechanika poruszania się czy walki. Liczą się pewne drobiazgi - czy np. w Alphie bohater może chodzić? Ja tylko koślawo biegałem.
Natomiast system dialogów oraz sam pomysł na szpiegowską tematykę bardzo mi się podobają, a skoro zapewniasz, że warstwa cRPG i fabularna są mocne, dam grze drugą szansę. I naturalnie dopiero wtedy będę mógł mieć na jej temat szerszą opinię.

Po trzecie: Co do subiektywnych recenzji, to jestem jak wiesz trochę innego zdania. Wolę już by ktoś pisał recenzję z udziałem własnych uprzedzeń, niż fałszywie obiektywną, pisaną przez pryzmat pozy. Już lepiej aby jakiś "znawca" napisał, że nie lubi Wiedźmina za pokazywanie kobiet - od razu można poznać, jaką siłę i jakość może mieć opinia takiego artysty. Nie przeszkadzajmy niektórym pokazywać czego są naprawdę warci ;).

Po czwarte: Skoro deklarujesz zawieszenie blogów - wszystkiego dobrego i dzięki za komentarze oraz wsparcie. Przyłączam się do apelu Tetelo, abyś gdy znajdziesz coś wartego zauważenia, jak Zeno Cash czy AP - jednak nie powstrzymywał się od napisania opinii. Ja będę się z nią liczył. Spokojnego grania!

A po piąte, przez dziesiąte...