gry crpg, a nawet nieco więcej
Blog > Komentarze do wpisu
CRPGra 2010
Subiektywny przegląd cRPG roku 2010. Trzy najlepsze i na dokładkę najgorsza.

CRPG roku - Fallout New Vegas (Obsidian Ent.)

Niektórzy twierdzą, że takich gier już się nie robi, choć wysokie noty recenzentów poparte równie wysokimi wynikami sprzedaży, zdają się zadawać kłam podobnym opiniom. I dobrze. Duży, intrygujący, sensownie skonstruowany, otwarty świat, swoboda w jego eksploracji, zgrabna fabuła, rozliczne odwołania kulturowe (np. namalowany na ścianie budynku w Zatoce Cottonwood pythonowski tekst ROMANES EUNT DOMUS powalił mnie na kolana), masa zadań, frakcji, postaci, realne wybory, przed którymi staje gracz i które, co istotne, mają wpływ na przebieg rozgrywki - to wszystko stanowi o sile FNV, który może i nie jest najpiękniejszy, ale prezentuje sobą to wszystko, od czego zdają się dziś uciekać wysokobudzetowe tytuły, ich twórcy i wydawcy. Gra o klasę lepsza od Fallouta 3, z innymi grami trudno ją porównać. Moim zdaniem to gra roku.

CRPGra sci-fi roku - Mass Effect 2 (BioWare)

Przykład kierunku, w którym uciekają wysokobudżetowe tytuły, ich twórcy i wydawcy. Postępujące spłaszczenie elementów erpegowych, dynamiczna akcja, dobre sekwencje bojowe, hoolywoodzko-blockbusterowa filmowość, wartka i średnio wyszukana fabuła, udane w różnym stopniu postaci, iluzoryczne wybory. Gdyby oceniać ją przez pryzmat standardów shooterowych, ME2 zasługiwałby na miano gry roku. Ale z tego miejsca pozostaje przyznać "ledwie" tytuł "CRPG sci-fi roku". Takiego z kosmitami, lataniem od planety do planety, rabunkową eksploatacją surowców występujących na tychże planetach, itp.

Najbardziej niedoceniona gra roku - Alpha Protocol (Obsidian Ent.)

To  nie jest gra idealna. Jako gra akcji z elementami RPG średnio się broni, ale jako RPG z elementami akcji, to już rzecz zgoła inna, bo grze cRPG wybacza się niedoskonałości w systemie strzelania, skradania, itp. W warstwie fabularnej, w zakresie konstrukcji misji, prezentacji postaci niezależnych, wyborów, powtórzę to samo, co przy FNV, bo to ten sam Obsidian, przed którymi staje gracz i które, co istotne, mają wpływ na przebieg rozgrywki, Alpha Protocol to jeden z najciekawszych i najbardziej niedocenionych zarazem tytułów roku. A wszystko przez to, że recenzenci skupili się na warstwie akcji i porzucili grę po kilkudziesięciu minutach. I tak, jak FNV należy wedle wielu recenzentów do kategorii gier, jakich już się nie robi, tak AP należy do kategorii gier, których jeszcze się nie robi (a contrario do ME2). Na szczęście Obsidianowi udało się przetrwać trudne chwile, więc iskierka nadziei pozostaje. Oby nie złudnej.

Porażka roku - Arcania: Gothic 4

Firma JooWooD Ent. splugawiła zacną serię autorstwa studia Piranha Bytes. Zaczęło się od zlecenia Hindusom realizacji dodatku do Gothica 3, pt. Forsaken Gods,. choć w Indiach deweloperom wydaje się, że w lasach mieszanych w Europie dominują bambusy, a tamtejsza poczta wydała znaczki, wedle których Szopen grał na skrzypcach. Co prawda, Spellbound to firma na wskroś germańska, ale w Arcanię, czyli czwartą odsłonę serii Gothic, odechciewa się grać po dwóch kwadransach. Pominąwszy narzucające się skojarzenia z Divinity 2, cała idea na poły otwartego, klimatycznego Gothica wzięła w łeb, tudzież, to wersja dla bardziej wyrafinowanych graczy, uleciała gdzieś, i dostaliśmy kolejnego hack&slasha, w którym chodzi o naparzanie w infantylnym stylu. Nic więcej nie dodam, dla mnie to najbardziej żenujące cRPG-zjawisko mijającego 2010 r.

 

niedziela, 26 grudnia 2010, nef.the.grey

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
bioforger
2011/01/20 23:52:51
Krótko - miło Cię znów przeczytać. Wybór uważam za w zasadzie jedyny słuszny, choć w ME2 nie grałem (ale czym to się różni od 1?), Arcanię zobaczyłem demo (i wystarczyło), a od AP odbiłem się po raz drugi (choć ogólny szacunek do gry mam coraz większy). F:NV jest oczywiście najlepszy, tam po ~60h doszedłem do ostatecznej bitwy i... nie chce mi się jej rozegrać. Za dużo walki. A podobno jest sposób, żeby ukończyć pokojowo...
Największe dla mnie rozcarowanie w NV to, że tryb hardcore jest tak łatwy w kwestiach przetrwania. Ale świetne jest oczywiście, że zarówną tą jak i masę innych spraw można sobie "poprawić" modami.